Zabierają nam Gierkówkę, a co z innymi autostradami N-S?

4 lutego, 2011

Jak raz, nie jestem fanem socjalizmu i nie cierpie wspominania rzekomo „jak dobrze było za Gierka”. Nie było. Ale faktem jest, że droga nosząca jego przydomek jest arterią strategiczną dla komunikacji w Polsce. Wiem o czym piszę, ilość moich przejazdów po tej drodze przez lata wyraża się liczbą czterocyfrową.
Jest to również całkiem niezła droga od strony jakości jak na polskie warunki. Podobno pierwsze plany zamiany jej w płatną autostradę powstały za rządów UW. Jednak dopiero w 2011 ruszyły prawdziwe prace budowlane aby przekształcić ją w płatną autostradę.
Nie pojmuję dlaczego zamiast budować autostradę w pasie Szczecin-Zielona Góra i dalej (strategiczna droga która polepszałaby sytuację portów Szczecin-Świnoujście względem niemieckiej konkurencji), albo np autostradę Białystok- Lublin i dalej (ożywienie terenów ściany wschodnej, najbiedniejszych krain w Unii), wywala sie kasę na to żeby poprawiać całkiem dobrą drogę.
Właściwie źle piszę, niech wywalają kasę jak mają, tylko dlaczego mamy później płacić cztery dychy za jazdę np z Łodzi do Katowic po drodze która została zbudowana za podatki i pieniądze brakujące do emerytury moich rodziców???
Pytanie dodatkowe dla dociekliwych. Jak nazywa się kraj w którym program budowy autostrad realizuje się zaczynając gdzieś daleko, idąc w stronę stolicy tak żeby dotrzeć do niej na końcu?
Poprawne odpowiedzi prosimy nadsyłać w formie komentarzy poniżej


Ten śnieg na chodniku zarabia na siebie?

21 lutego, 2010

Tak chyba myślą władze wielu polskich miast. Miasto jest dwa razy do przodu: raz na mandatach za parkowanie i dwa na kosztach wywózki śniegu.
Śnieg powinnien być zutylizowany w oczyszczalni bo zawiera sól i smary i kilka innych trucizn, zatem nie powinien po prostu spłynąć do kanalizacji, ani zostać wywieziony do rzeki.

Hehe, zielony, a jakże. Przypominam, że osobom nie odróżniającym kolorów nie powinno być wydane prawo jazdy 🙂

No ale to oczywiście kosztuje. Więc miasto pozwala mu stopnieć, niech ludzie brną w słonych kałużach, niszczą sobie buty, niech zatapia piwnice i wypłukuje dziury w drogach i chodnikach. Co tam.
A co mają do tego kierowcy?

Jak mam zaparkować samochód na tej ulicy?

„Władza” ma zapewne odśnieżony parking, bo w telewozorni oznajmiła że miasto wydało mnóstwo pieniędzy na odśnieżanie, i że śniegu wywozić nie zamierza.
Nikogo nie obchodzą urwane osłony, błotniki, spalone sprzęgła, rozwalone halogeny na ulicy pokrytej zlodowaciałym śniegiem, wszystko przy próbach zaparkowania lub wyjechania. Przechodnie też nie maja lekko, bo co rusz ktoś wywijał orła, nie daj boże żeby to była Starsza Pani z osteoporozą bo by się wnuczki zapłakały.
Straż Miejska pilnuje także budżetu
Jest jednak jedna ekipa która się nie martwi:

Przecież łatwiej jest wypisać mandat kierowcy, że źle zaparkował niż na przykład zmusić właściciela posesji (albo władze miasta) do uprzątnięcia śniegu.
Stąd też napisałem że ten śnieg wyraźnie na siebie zarabia.
Dlaczego jednak ja mam do tego dokładać z własnej kieszeni? Kierowcy płacą i tak na wiele sposobów za sam fakt, że jeżdżą, i powinni za to oczekiwać dużo więcej niż dostają

(straty w tym sezonie – fartuch pod silnik i jeden halogen).




Może jest ktoś chętny w magistracie by zapłacił mój rachunek?


Kierowcy nie dajcie się doić z pieniędzy – wstępniak

10 lutego, 2010

Do stworzenia tego bloga popchnęły mnie przemyślenia w trakcie podróżowania samochodem.

Jak wiele milionów Polaków codziennie używam samochodu. Pokonywanie dziesiątków i setek kilometrów przestało mnie bawić już dawno temu, traktuję to raczej jako konieczność wynikającą z konieczności podróży służbowych lub załatwiania spraw osobistych. Społeczność kierowców w naszym kraju liczy wiele milonów osób. Liczba zarejestrowanych samochodów przekroczyła 20 milonów. Ludzie, którzy podróżują samochodem na wiele sposobów transferują wielkie sumy do budżetu RP:

-akcyza od zakupu pojazdu

-VAT od zakupu pojazdu

-nieodliczony vat od samochodu osobowego „bez kratki”

-podatek od pieniędzy za zakupiony pojazd -bo najpierw trzeba było na to zarobić

-vat i akcyza od paliw

-nieodliczony vat od paliwa do samochodu osobowego

-podatek od pieniędzy za zakupione paliwo – bo najpierw trzeba było na to zarobić

opłaty autostradowe

Naprawdę można by długo ciągnąć tę listę. Nie zanudzając, jedziesz, czyli płacisz i to niemało. Gdyby podsumować te kwoty, okazałoby się że dochody państwa z szeroko rozumianego tytułu – samochody, motoryzacja i kierowcy stanowią niewątpliwie bardzo istotny składnik budżetu.

Nawet nie wnikam ile miejsc pracy istnieje dzięki zmotoryzowanym. I co z tego wynika?

Nic. Nie jest mi znana żadna organizacja lub stowarzyszenie, które walczy o prawa kierowców. Często czuję się, jakby mój samochód był nieproszonym gościem na tej planecie. Przeciwko mnie jako kierowcy wymierzone są:

-zakorkowane i dziurawe drogi

– opłaty (haracze) parkingowe w miastach

-fotoradary i policja w krzakach

-zakazy i restrykcje parkowania, ograniczenia wjazdu w centrach miast.

-kłębowisko pionowych i poziomych znaków ( wg badań duża część znaków nie ma żadnego wpływu, albo wręcz pogarsza bezpieczeństwo jazdy)

-nieoznakowane garby i „śpiący policjanci” niszczące zawieszenie mojego samochodu

-wideoradary ścigające piratów drogowych (a możeby ścigać pijanych traktorzystów i cichociemnych rowerzystów, do tego nie trzeba fotoradarów tylko determinacji)

-ciężarówki które wyprzedzają się przez pięc minut bo jedna jedzie 89,5 km/h a ta druga wyprzedza z prędkością 90.5 km/h

-nawet śniegu nie ma komu odgarnąć z chodnika żeby zaparkować

Po namyśle wszystko to doprowadza mnie do wniosku, że jako kierowcy dajemy się doić i kiwać.

Takie np. lobby biopaliwowe potrafi przepchnąć dolewanie do paliwa substancji, które niekoniecznie muszą mieć dobry wpływ na nasze silniki. Jak ktoś powiedział, dobrze, że nie musimy sobie przyspawać kawałka szyny kolejowej do samochodu w celu ratowania polskich hut. (zresztą chyba już nie ma polskich hut). Najwyższy czas zacząć mówić o problemach wszystkich ludzi którzy muszą codziennie wyjechać na drogę, zorganizować się jakoś by być słyszalnym i wtedy być może sprawy przybiorą właściwy obrót. Dużo mniejsze grupy nacisku są w stanie realizować swoje postulaty, tylko dlatego że są dobrze zorganizowane. Zatem: Kierowcy, nie dajmy się doić! Niech nasz wspólny głos będzie słyszalny.