Mobilne centrum monitoringu za 4 mln PLN rozbije „gang jadących na wprost”

27 lutego, 2010

Parę dni temu w  TVN Warszawa oglądałem materiał o nowym stołecznym nabytku.
Mobilne centrum monitoringu to nieoznakowany nie rzucający się w oczy biały mercedes sprinter który w środku napakowany jest systemami rejestracji wideo i wyposażony w 7 kamer. Charakterystycznym elementem jest podnoszony nad dach samochodu krótki maszt z poprzeczką, na której zawieszone są dwie półsferyczne gondole z kamerami  przypominające te stosowane w sklepach.

mobilne centrum monitoringu

Pozwalają one zainstalowanym kamerom śledzić obraz dookoła. Raz widziałem taki samochód stojący na poboczu filmujacy cały przejeżdzający ruch.

Wczorajszy program pokazywał takie autko ustawione na Modlińskiej filmujące samochody na skrzyżowaniu. Kilkaset metrów dalej stała ekipa złożona z 4 radiowozów zatrzymująca wszystkich kierowców wyłapanych przez mobilne centrum. Cztery radiowozy to minimum aby opanować terroryzującą miasto falę zimnych, cynicznych i wyrachowanych złoczyńców takich jak „Pani lat około 50 w lanosie, która pojechała na wprost z pasa do skrętu w prawo.”

Pan w policyjnym mundurze z dumą poinformował, że jest to technologia na światowym poziomie. Ponoć zakupiono dla Warszawy 6 takich pojazdów, czyli wydano 4,2 mln.
Można było wydać to na Dom Samotnej Matki, hospicjum, przychodnię, nowe przedszkole, wreszcie zbudować lub zaprojektować za to kawałek tak potrzebnej drogi. Jako kierowca, rozumiem jednak doskonale, że takie sprawy muszą jednak na dalszy plan, jeśli stawką w grze jest uwolnienie miasta od duszące je hydry, jaką jest „gang jadących na wprost z pasa do skrętu w prawo”.