Ten śnieg na chodniku zarabia na siebie?

21 lutego, 2010

Tak chyba myślą władze wielu polskich miast. Miasto jest dwa razy do przodu: raz na mandatach za parkowanie i dwa na kosztach wywózki śniegu.
Śnieg powinnien być zutylizowany w oczyszczalni bo zawiera sól i smary i kilka innych trucizn, zatem nie powinien po prostu spłynąć do kanalizacji, ani zostać wywieziony do rzeki.

Hehe, zielony, a jakże. Przypominam, że osobom nie odróżniającym kolorów nie powinno być wydane prawo jazdy 🙂

No ale to oczywiście kosztuje. Więc miasto pozwala mu stopnieć, niech ludzie brną w słonych kałużach, niszczą sobie buty, niech zatapia piwnice i wypłukuje dziury w drogach i chodnikach. Co tam.
A co mają do tego kierowcy?

Jak mam zaparkować samochód na tej ulicy?

„Władza” ma zapewne odśnieżony parking, bo w telewozorni oznajmiła że miasto wydało mnóstwo pieniędzy na odśnieżanie, i że śniegu wywozić nie zamierza.
Nikogo nie obchodzą urwane osłony, błotniki, spalone sprzęgła, rozwalone halogeny na ulicy pokrytej zlodowaciałym śniegiem, wszystko przy próbach zaparkowania lub wyjechania. Przechodnie też nie maja lekko, bo co rusz ktoś wywijał orła, nie daj boże żeby to była Starsza Pani z osteoporozą bo by się wnuczki zapłakały.
Straż Miejska pilnuje także budżetu
Jest jednak jedna ekipa która się nie martwi:

Przecież łatwiej jest wypisać mandat kierowcy, że źle zaparkował niż na przykład zmusić właściciela posesji (albo władze miasta) do uprzątnięcia śniegu.
Stąd też napisałem że ten śnieg wyraźnie na siebie zarabia.
Dlaczego jednak ja mam do tego dokładać z własnej kieszeni? Kierowcy płacą i tak na wiele sposobów za sam fakt, że jeżdżą, i powinni za to oczekiwać dużo więcej niż dostają

(straty w tym sezonie – fartuch pod silnik i jeden halogen).




Może jest ktoś chętny w magistracie by zapłacił mój rachunek?


Wiosna idzie ! Love’s in the air …

18 lutego, 2010

Jadę sobie spokojnie ulicą, jak zwykle w korku, prędkość podekscytowanego żółwia, aż tu nagle taki widok.
Podejrzewam, że jeśli auto należało do nieznajomej, oględnie mówiąc efekt może różnić się od zamierzonego.

Głupi żart, ktoś będzie musiał zapłacić za przywrócenie auta do poprzedniego stanu. Niemniej obudziłem się i nie musialem pić już porannej kawy.

Ocenę ostateczną czy to jest śmieszne pozostawiam czytelnikom.
Tak czy inaczej jest to szkoda AC, oby objęta polisą ubezpieczeniową
PS z innej beczki, poczytaj o tym ile płacisz, a ile mógłbyś wymagać


Walentynkowa dziura w jezdni

17 lutego, 2010

Z życzeniami wielkiej ilości miłości i pozytywnych emocji przepływających pomiędzy uczestnikami ruchu drogowego.
Dużo szczęścia, mało dziur w jezdni !

Wszystkiego najlepszego !
foto www.magdalena-lasocka.com


Muzykalny i roztańczony kierowca TIRa

16 lutego, 2010

Znajomi podrzucili mi tego linka:
Taki drogowy Taniec z Rozgwiazdami. Na początku miałem być surowy w kwestii oceny tego filmiku. Po pierwsze poczułem się jednak rozbrojony przez powyższego zawodnika. Po drugie, myślę że dostał już za swoje. Po trzecie, przypomniałem sobie, jak ciężką pracę mają naprawdę TIRowcy. Jeśli mniej więcej chcecie zrozumieć jak cieżko się jeździ takim „autkiem” sugeruję symulator „18 Wheels of Steel”. Chyba nawet starsze wersje są darmowe. Wystarczy 5 minut gry, kilka ciasnych skrzyżowań i zmienia się punkt widzenia. Ogólnie nie poszalejesz.
Przy tej okazji zatem postanowiłem zatem promować ważną wartosc na jezdni- Życzliwośc drugiemu!

Być może za każdym razem gdy gwałtownie hamujesz przed tirem, albo w inny sposób mu złośliwie przeszkadzasz, produkujesz frustrata. On za to przy okazji odegra się na 10 kolejnych tzw. „krawaciarzach” z osobówek, tak ich okreslają na CB. I tak spirala się nakręca.

Daj komuś zmienić pas, włączyć się do ruchu. Nie traktuj tego jak obrazę, może Tobie też sie to kiedyś przyda.


Podatek akcyzowy – Ile płacimy

12 lutego, 2010

Ten podatek stanowi blisko jedną piątą dochodów budżetu. Założenia na 2009 mówiły o tym że w tym roku wpływy osiągną 58 mld zł i jest to wzrost o 10% w porównaniu z rokiem poprzednim.
Całkowite dochody podatkowe budżetu na 2010 mają osiągnąć 223.140.010 tys. zł dochody z podatku akcyzowego – 53.070.000 tys. zł. Około połowy z tych kwot stanowić będzie akcyza z paliw silnikowych. (olej napędowy, benzyna, gaz LPG). Niewielki udział także będzie mieć akcyza od samochodów osobowych -około 3 procent. (dla porównania akcyza za energię elektryczną około 5% tej kwoty). Za każdy litr benzyny, który kupjemy, około 1,5 złotych stanowić będzie akcyza, natomiast w litrze oleju napędowego około złotówki. (Znaczy, patrioci powinni jeździć benzyniakami ?)
Powyższą kwotę podatku z akcyzy możemy porównać do kwoty dochodu z podatku dochodowego od osób fizycznych – 36.000.000 tys. zł Proste przeliczenie wskazuje, że podatek akcyzowy od paliwa (połowa tych 5307000 tys to powiedzmy 26 000 000 ) jest porównywalny w przeliczeniu na głowę. Statystycznie rzecz ujmując: otwierasz swój ostatni PIT roczny, sprawdzasz ile zapłaciłeś podatku, mnożysz przez 60% i daje Ci to mniej więcej kwotę akcyzy od paliw którą zostawiałeś przez cały rok w kasie na stacjach benzynowych.
Inaczej licząc: przejeżdzasz 50 000 km rocznie? spalanie 8 litrów czyli 4000 litrów paliwa. Zależnie od spalanego paliwa to albo 4 albo 6 tysięcy. Rachunek ten nie uwzględnia jednak akcyzy zużywanej przy transporcie towarów do lokalnego sklepu, jazdy autobusem i tym podobnych. Akcyza nie jest również jedynym sposobem transferowania pieniędzy z kieszeni kierowców do budżetu.
Nie to żebym zaraz komuś żałował płaconych podatków. Jako obywatel nie żałuję bo są nauczyciele, strażacy, nówki sztuki F-16 Jastrząb których utrzymanie kosztuje. Niemniej skoro jest zasada „płacę i wymagam”, to warto się zastanowić czy za te pieniądze nie można by wymagać trochę więcej. (A właściwie trochę mniej. Mniej dziur w jezdni, fotoradarów, zakazów wjazdów i parkowania.)


Kierowcy nie dajcie się doić z pieniędzy – wstępniak

10 lutego, 2010

Do stworzenia tego bloga popchnęły mnie przemyślenia w trakcie podróżowania samochodem.

Jak wiele milionów Polaków codziennie używam samochodu. Pokonywanie dziesiątków i setek kilometrów przestało mnie bawić już dawno temu, traktuję to raczej jako konieczność wynikającą z konieczności podróży służbowych lub załatwiania spraw osobistych. Społeczność kierowców w naszym kraju liczy wiele milonów osób. Liczba zarejestrowanych samochodów przekroczyła 20 milonów. Ludzie, którzy podróżują samochodem na wiele sposobów transferują wielkie sumy do budżetu RP:

-akcyza od zakupu pojazdu

-VAT od zakupu pojazdu

-nieodliczony vat od samochodu osobowego „bez kratki”

-podatek od pieniędzy za zakupiony pojazd -bo najpierw trzeba było na to zarobić

-vat i akcyza od paliw

-nieodliczony vat od paliwa do samochodu osobowego

-podatek od pieniędzy za zakupione paliwo – bo najpierw trzeba było na to zarobić

opłaty autostradowe

Naprawdę można by długo ciągnąć tę listę. Nie zanudzając, jedziesz, czyli płacisz i to niemało. Gdyby podsumować te kwoty, okazałoby się że dochody państwa z szeroko rozumianego tytułu – samochody, motoryzacja i kierowcy stanowią niewątpliwie bardzo istotny składnik budżetu.

Nawet nie wnikam ile miejsc pracy istnieje dzięki zmotoryzowanym. I co z tego wynika?

Nic. Nie jest mi znana żadna organizacja lub stowarzyszenie, które walczy o prawa kierowców. Często czuję się, jakby mój samochód był nieproszonym gościem na tej planecie. Przeciwko mnie jako kierowcy wymierzone są:

-zakorkowane i dziurawe drogi

– opłaty (haracze) parkingowe w miastach

-fotoradary i policja w krzakach

-zakazy i restrykcje parkowania, ograniczenia wjazdu w centrach miast.

-kłębowisko pionowych i poziomych znaków ( wg badań duża część znaków nie ma żadnego wpływu, albo wręcz pogarsza bezpieczeństwo jazdy)

-nieoznakowane garby i „śpiący policjanci” niszczące zawieszenie mojego samochodu

-wideoradary ścigające piratów drogowych (a możeby ścigać pijanych traktorzystów i cichociemnych rowerzystów, do tego nie trzeba fotoradarów tylko determinacji)

-ciężarówki które wyprzedzają się przez pięc minut bo jedna jedzie 89,5 km/h a ta druga wyprzedza z prędkością 90.5 km/h

-nawet śniegu nie ma komu odgarnąć z chodnika żeby zaparkować

Po namyśle wszystko to doprowadza mnie do wniosku, że jako kierowcy dajemy się doić i kiwać.

Takie np. lobby biopaliwowe potrafi przepchnąć dolewanie do paliwa substancji, które niekoniecznie muszą mieć dobry wpływ na nasze silniki. Jak ktoś powiedział, dobrze, że nie musimy sobie przyspawać kawałka szyny kolejowej do samochodu w celu ratowania polskich hut. (zresztą chyba już nie ma polskich hut). Najwyższy czas zacząć mówić o problemach wszystkich ludzi którzy muszą codziennie wyjechać na drogę, zorganizować się jakoś by być słyszalnym i wtedy być może sprawy przybiorą właściwy obrót. Dużo mniejsze grupy nacisku są w stanie realizować swoje postulaty, tylko dlatego że są dobrze zorganizowane. Zatem: Kierowcy, nie dajmy się doić! Niech nasz wspólny głos będzie słyszalny.